Gdyby Vader grał power metal, to jego nowy album powinien nazywać się „Rise of the Phoenix”, bowiem po odejściu z zespołu wszystkich muzyków (w tym wieloletniego gitarzysty Mausera) wydawać się mogło, że z legendy polskiego metalu zostaną zgliszcza.

Vader - Nowa płyta już w sprzedaży

Tak się jednak nie stało. Peter szybko zabrał się do pracy i znalazł nowych muzyków o nieprzeciętnych umiejętnościach. Daraya zastąpił młody perkusista Paweł „Paul” Jaroszewicz, który wcześniej miał m.in. krótki romans z Rootwater. Miejsce Novego zajął weteran po przejściach, czyli Tomasz Rejek vel „Reyash” (wcześniej m.in. Witchmaster oraz Christ Agony). Najwięcej emocji wzbudziła jednak postać nowego gitarzysty. Został nim Vogg, czyli Wacław Kiełtyka – gitarzysta znany przede wszystkim z Decapitated i mniej znany ze współpracy z Lux Occulta i Renatą Przemyk.

I fora zawrzały…

Jak będzie brzmiał nowy Vader? Co nowego (i świeżego) wniesie do gry jeden z najlepszych gitarzystów polskiej sceny metalowej? Czy Vader zostanie Vaderem?

Najlepszej odpowiedzi udzielił Peter. Numero Uno olsztyńskiej formacji stwierdził, że nie chce rewolucji w brzmieniu zespołu i… zabrał do białostockiego studia Hertz tylko Paula, sam zajmując się nagraniem (a wcześniej skomponowaniem) wszystkich linii gitar, basu oraz solówek. I tak powstał „Necropolis”. Ten tytuł też pasuje  – stary Vader został pogrzebany. Niech żyje nowy. Podobny. Bardzo podobny. Właściwie niezmieniony. Ale bardzo mocny.

„Necropolis” jest brzmieniową i stylistyczną kontynuacją „Impressions In Blood”. Odniosłem wrażenie, że Vader zakończył poszukiwania. Odnalazł na nowo swój styl i jest z niego bardzo zadowolony. I słusznie. Ekstremiści nowoczesnych brzmień i rozwiązań i tak poszukują wśród innych kapel. Vader jest wierny swojej muzyce.

Teraz pora na recenzję. Można to zrobić na trzy sposoby. Oto one:

Recenzja krótka:

„Necropolis” to nowy album Vader. Brzmi jak Vader. Jest fajny. Wychodzi także w wersjach digipack (z DVD) i na vinylu.

Recenzja średnia:

Nowy Vader brzmi jak Vader. Fani Vadera mogą kupować „Necropolis” w ciemno. Młodzi fani metalu, którzy na Vader nie zdążyli się wychować też powinni tej płyty posłuchać. Wypada bowiem Vader znać i kropka. Poza tym młodzież, przyzwyczajona do idealnie wyprodukowanych albumów (o ile nie przeprodukowanych) łatwiej przyswoi sobie „Necropolis” niż, nieprzymierzając, „De Profundis”. Album wychodzi w trzech wersjach:

- CD (jedenaście utworów)

- CD+DVD w wersji digipack (jedenaście utworów plus covery Venom i Metallicy plus koncert na DVD)

- Winyl (jedenaście utworów – bez koncertu, ale za to z trzaskami)

Recenzja długa:

prawdziwą, merytoryczną i rzetelną recenzję przeczytacie TUTAJ.

Maciej Maląg