Wczoraj byłem zaproszony na przedpremierowy pokaz nowego Harry’ego Pottera. I jestem ogromnie szczęśliwy, że poszedłem. Gdybym się na niego nie wybrał, to kilka dni później, chcąc go obejrzeć musiałbym zapłacić za bilet. I byłyby to najgorzej wydane pieniądze od czasu pierników kupionych przed wejściem na karuzelę. Miałem wtedy 7 lat.
Boże, jaki ten film jest słaby!
Nie zrozumcie mnie źle – lubię serię o czarodziejach. Jednak z przygodami Harry’ego jest tak jak z winem, albo Metallicą – im starsza tym lepsza. Nowa część nie ma fabuły, nie ma napięcia, jest przydługa, nudna i pełna bezsensownych dialogów. Jest tak zła, że zdecydowałem się na
SPOILER.
Przez cały film nic się nie dzieje. Harry, od sześciu części uznany za supermaga nie jest w stanie sklecić żadnego ciekawego czaru I DOSTAJE W KOŚĆ OD KAŻDEGO CZARNEGO CHARAKTERU. Słabo, jak na Wybrańca. Hermiona kocha się Ronie Weasley (sic!), ale ten jest zbyt głupi żeby to zauważyć. Tytułowym Księciem Półkrwi jest Snape, który w zmowie z Draco Malfoy’em i obłąkaną czarownicą z poprzedniej części zabija Albusa Dumbledore’a. Niestety, żeby to zobaczyć trzeba przetrwać 120 minut filmu o tempie akcji jak w “Modzie na Sukces”.
KONIEC SPOILERA
Całość za to jest pięknie nakręcona i zmontowana. Ot, piękne opakowanie z idiotyczną zawartością.
To zupełnie jak z partiami politycznymi. Albo armią amerykańską. Albo francuskimi samochodami.
Naprawdę – dawno nie widziałem tak źle stargetowanego filmu. Magia Pottera polegała na tym, że małe dzieci miały zilustrowane na 35mm taśmie obrazy ze swoich bajek. Dorośli – ze swojego dzieciństwa. Młodzież miała ponad 120 minut w każdym z odcinków na badanie swoich migdałków.
Teraz wygląda to zdecydowanie gorzej – małe dzieci nie obejrzą, ponieważ jest krew i alkohol (tzn. małe piwo kremowe) i niezgrabnie poruszane sprawy męsko-damskie. Młodzież – do której ten film jest skierowany – również go nie obejrzy, ponieważ będzie zajęta tym, o czym ich rodzice nie mają nawet pojęcia, że tak można. Dlatego przekaz filmu poruszający okres dorastania może ich jedynie rozbawić do łez. Dorośli również nie powinni tego oglądać skoro nie ma w kinie ich małych dzieci, a starsze zamiast iść z rodzicami wolałyby oddawać się zabiegowi kolonoskopii. Poza tym film dla każdego człowieka z IQ trochę większym niż jego obwód w pasie wyda się po prostu beznadziejny.
Brak targetu – to chyba największy grzech twórców filmu.
A mój polega na tym, że o tym piszę. Ponieważ, znając moją zdolność analizowania rynku rozrywkowego w tym kraju, jestem przekonany, że “Harry Potter i Książę Półkrwi” stanie się kasowym hitem. Obejrzą go wszyscy.
Maciej Maląg
